Strona Główna

Nasz  Oddział znajduje się w Szpitalu „Centrum Medyczne Solec” w centrum Warszawy  przy ul.  Solec 93.

Od pażdziernika 2012 trzon zespołu lekarskiego stanowia specjalisci wywodzący się z warszawskiego szpitala przy ul. Inflanckiej.

Staramy sie wprowadzić nową jakość usług w oparciu o doświadczenie, nie zapominając o wieloletniej historii jednego z najstarszych szpitali warszawskich.

Kameralność i intymność oddziału jest dobrze odbierana przez pacjentki,szczególnie oddziału połozniczego.

Znaczącym atutem oddziału jest umiejscowienie w wieloprofilowym szpitalu.Obok jest Oddział Chorób Wewnętrznych,Kardiologii,Chirurgii,Proktologii i Ortopedii, z którymi w razie potrzeby wspólpracujemy. Jest to bardzo pomocne.

Zachęcamy z usług oddziału i wypisywania swoich opinii.

To My

Oddziałem kieruje specjalista ginekolog-połoznik lek.med.Jacek Boj

Zastępca ordynatora specjalista ginekolog-położnik lek.med. Anna Obłocka

Specjaliści ginekologii i położnictwa ,zespol

Monika Gładkowska, Mariusz Wójtowicz, Longin Grodek,Joanna Zawadzka

Ginekolodzy-położnicy

Sylwia Szcześniewska,  Anna Młynarczyk, Katarzyna Wiśniewska,Beata Rutkowska

Lekarze współpracujący; Specjaliści ginekologii i położnictwa;Stanisław Pazio, Dariusz Tarwacki, Barbara Radosiewicz, Grzegorz Szewczyk, Roman Majchrzak,Małgorzta Szwaj,Marzena Żabokilcka -Kurowska,Grażyna Żaboklicka,Issa Traore,Ewa Romanowska,Andrzej Osiński,Jacek Korbecki,Marek Litmanowicz

Polożnymi kieruje

Położna oddziałowa Małgorzata Stancel

Położne bloku porodowego Zofia Bońkowska, Teresa Cybulska, Bogusława Stasiewicz,Iwona Oksiędzka, Katarzyna Najmark, Dorota Pawłowska,Bogumiła Głowacka, Dorota Woźniak,Stanisława D’Souza,Monika Rosińska,Magdalena Leganowicz,Sylwia Majewska,Bogumiła Gronkiewicz,Joanna Adamczyk,Sylwia Leszczyńska

54 komentarzy

54 thoughts on “Strona Główna

  1. 6 listopada miałam przyjemność rodzić moje pierwsze dziecko (synka) w szpitalu na Solcu, muszę przyznać ze poród przerósł moje oczekiwania ale dzięki paniom położnym, które nie odstepowały mnie na krok mogłam jakoś znieść ból który mi towarzyszył Rodziłam parenaście godzin i caly czas byłam pod czujnym okiem personelu, dlatego wszytskim przyszłym mamom, które mają watpliwości co do wyboru szpitala, serdecznie polecam Solec . Kameralna atmosfera, nowoczesny sprzęt, wykwalifikowany personel to tylko niektóre zalety tego szpitala. Panie pilelęgniarki zawsze pomocne i chętnie dające rady świeżo upieczonym mamom!!! POLECAM!!!!

    • w okolicy Bożego Narodzenia 2013 urodziłam synka na Solcu i bardzo polecam ten szpital wszystkim mamom oczekującym potomstwa. Rodziliśmy wspólnie z Mężem. Panie położne przemiłe. Trafiliśmy na dwie zmiany personelu. Mogliśmy spokojnie rozlokować się, zaklimatyzować przed porodem, następnie w fazie lekkich skurczów ( jej 10 godzin spędziłam w domu) mogłam się poruszać, następnie dostałam podczas mocniejszych skurczów rozkurczowy zastrzyk. O wszystkim byłam informowana na bieżąco. Fazę mocnych skurczów i samo rodzenie dziecka przeżyłam na łóżku z zapisem ktg dziecka. Panie położne na bieżąco monitorowały stan dziecka,i mój. Dostałam kroplówkę chyba nawadniającą organizm podczas mocnych skurczów. Panie położne cały czas mnie motywowały, mówiły jak oddychać i jak później w fazie rodzenia przeć ( na początku nie załapałam o co dokładnie chodzi ale potem jak mi już szło to mnie chwaliły i to mi bardzo pomagało). Pozwalały i zachęcały do dotknięcia główki dziecka. Podczas rodzenia główki na prośbę mojego męża ( ja nie byłam w stanie o tym wtedy myśleć) ochraniały krocze i tylko delikatnie pękłam, dostałam jeden szew praktycznie bezbolesny (szycie podczas gdy ważono i mierzono synka). Mój synek potrzebował inkubatora, był niedotleniony (okręcony pępowiną i coś było z moim łożyskiem nie tak). Ale tuż po porodzie mogłam go mieć na piersi i tulić chwilę. Później po jakiejś godzinie dostałam go z inkubatora na pół godziny na pierwsze karmienie. A potem dopiero rano, po około 12 godzinach. Jak rano do niego poszłam do inkubatora od razu zachęcono mnie do karmienia:) I mogłam go już dostać do siebie do sali poporodowej.
      Personel i na sali porodowej i oddziale noworodkowym od lekarzy po salowe cudowny. Interesują się co się z nami dzieje i z dziećmi, Gdy maleństwo zapłacze po chwili przychodzą sprawdzić co się dzieje bez względu na porę dnia i nocy. Otrzymałam pomoc dyskretną, taktowną i trafne porady.(a jestem osobą, która nie lubi jak ktoś narzuca swoje zdanie, sporo się dowiadywałam przed porodem i miałam wyrobiony pogląd np. na karmienie piersią, np. nie chciałam podawać dziecku smoczka i uszanowano to, grzecznie odmówiłam gdy mi go zaproponowano). W salach czyściutko, codziennie panie salowe dokładnie sprzątały.
      Ogólnie polecam bardzo. Oczywiście jeśli bym chciała się o coś przyczepić to bym znalazła drobne sytuacje, ale to może z 10-5 % ze 100% punktów, które mogę przyznać tej placówce:)

  2. Chciałabym podzielić się z wszystkimi zainteresowanymi moim doświadczeniem z Oddziałem Położniczym Szpitala na Solcu. Urodziłam tam dziecko w grudniu 2012 i gdybym planowała kolejne, z pewnością wróciłabym do tego Szpitala. Oddział jest maleńki, kameralny wręcz. I ma to same plusy. Niewielka liczba rodzących. Cisza, spokój, personel ma czas by zająć się każdą Mamą i jej dzieciątkiem. Dzieci są kąpane, zadbane. Gdy tylko zapłaczą już po chwili zjawia się pielęgniarka z pytaniem czy w czymś pomóc. Lekarze, pielęgniarki, panie salowe – wszyscy mili i niosący wsparcie.
    W 2010 rodziłam moje pierwsze dziecko na Inflanckiej. Nie mogę powiedzieć, że było źle bo personel robił co mógł, ale ze względu na ogromną liczbę rodzących nie sposób było wszystkim zapewnić właściwą opiekę. Szpital na Solcu jest może mało znany, ale naprawdę rewelacyjny! Człowiek czuje się tam jakby był pępkiem świata, a nie częścią bezimiennego tłumu.
    Zdecydowanie polecam!

  3. A ja chciałabym polecić z całego serca dr. Longina Grodka zarówno do prowadzenia ciąż i wogóle opieki ginekologicznej!
    Lekarz o ogromnej wiedzy i empatii!
    Jesli nie wiecie Kochane na którego lekarza się zdecydować to jego polecam z czystym sumieniu. Przyjmuje prywatnie ale tez panstwowo w przychodni na Solcu.

  4. witam wszystkich. moja zona rodzila w szpitalu na solcu 14.04.2013. powiem szczerze ze jestesmy zadowoleni pod kazdym wzgledem tzn z podejscia lekarzy, siostr poloznych ogolnie cala atmosfera byla super. dziekujemy za tak super ludzkie podejscie i profesjionalne zaangazowanie do kazdej z pacjentek i noworodkow. dojechalismy do wawy z plonska 65 km by tam rodzic oplacalo sie jak zapwenial nas nasz lekarz prowadzący z plonska pan R.M. DZIEKUJEMY TEZ I JEMU I CALEMU PERSONELOWI Z SOLCA. RZDINKA Z PLONSKA. POZDRAWIAMY

  5. Rodzilam na Solcu dokladnie dwa tygodnie temu.Porod ciezki,ale nikt nie oczekiwal,ze bedzie lekko.
    Dzieki personelowi szpitala mam dzis zdrowego synka:-) Sama tez doszlam juz do siebie. Personel empatyczny i profesjonalny. Mloda mama moze liczyc na fachowa pomoc i wsparcie.
    Polecam:-)

  6. Dwa tygodnie temu urodziłam na Solcu córeczkę. To był mój drugi poród i nie miałam wątpliwości co do wyboru szpitala – synek urodził się na Solcu w grudniu 2009. Dzięki personelowi szpitala poród przebiegł bardzo szybko i bez komplikacji, a przez kolejne dwa dni otoczone byłyśmy fachową i życzliwą opieką.
    Specjalne podziękowania dla położnej Sylwii.

  7. Rodziłam w szpitalu w połowie kwietnia, wcześniej leżałam na patologii ciąży dwukrotnie i mogę polecić szpital zarówno jeśli chodzi o opiekę medyczna przed i po porodzie. Opieka w trakcie porodu również zasługuje na ogromne podziękowania w stronę personelu.
    Serdecznie dziękujemy za życzliwość, opiekę, pomoc, wsparcie wszystkim Lekarzom, Siostrom Położonym i całemu Personelowi.
    Polecam z całego serca ten Oddział!
    Joanna z synkiem i mężem.

  8. W dniu wypisu ze szpitalu czekając na badanie córeczki rozmawiałam z jedną z pielęgniarek zajmujących się noworodkami. Powiedziałam jej, że jestem bardzo zadowolona, że rodziłam na Solcu, doceniłam życzliwość i kompetencje personelu a ona ze smutkiem stwierdziła, że jeśli wszystko przebiega zgodnie z wyobrażeniami, mało komu się chce po powrocie do domu umieścić w internecie pozytywny komentarz, natomiast jeśli coś jest nie tak, wtedy nie brakuje chętnych do opisywania złych wrażeń. Postanowiłam nie powielać tego schematu i podziękować jeszcze raz w formie pisemnej za opiekę jaką mnie otoczono na oddziale położniczym.
    Chociaż sam budynek szpitala jest już dość zniszczony, sale poporodowe i toalety są schludne i utrzymane w czystości. Wydawało mi się, że miałam niesamowite szczęście, bo spędziłam półtorej doby w trzyosobowej sali zupełnie sama dzieląc łazienkę z innym, dwuosobowym, pokojem, tymczasem później dowiedziałam się, że miałam najgorszą z sal, bo większość stanowią dwójki z własną ubikacją. Ale po złych doświadczeniach z sali poporodowej na Inflanckiej (maleńka salka czteroosobowa, komplet pacjentek a łazienka jedna na kilkadziesiąt pacjentek! Tak było w lipcu 2011 r.) to i tak był dla mnie luksus! Mimo, że urodziłam córkę przez cesarskie cięcie, dostałam małą do karmienia już godzinę po operacji (a na Inflanckiej dopiero po kilkunastu godzinach) i panie pielęgniarki przynosiły ją do mnie w pierwszej dobie po zabiegu za każdym razem, kiedy dziecko było głodne. Chciałam, żeby była karmiona wyłącznie piersią i pielęgniarki uszanowały moje życzenie i nie dokarmiały jej sztucznie. Za każdym razem mogłam liczyć na ich pomoc w opiece nad córką, kiedy chciałam się wykąpać – zawoziłam małą w „mydelniczce” do ich pokoju i ze spokojną głową mogłam się umyć nie bojac się, że zostawiłam dziecko samo w pokoju. Bardzo dobrze wspominam pielęgniarkę, która zmieniała mi opatrunki na źle gojącej się ranie po cesarskim cięciu (zrobił się krwiak i miałam założony sączek), była naprawdę bardzo życzliwa, udzielała mi porad również po wyjściu ze szpitala przez telefon. Dziękuję dr. Wójtowiczowi, który przeprowadził operację – blizna po drugiej cesarce jest mniejsza niż była!

  9. 29 lipca 2013 roku urodziłam na Solcu córeczkę. Jeśli będę w przyszłości w ciąży to na pewno tam wrócę, mimo że nie mieszkam w Warszawie. Cisza, spokój, osobne sale porodowe z dostępem do łazienki a nie jak w mojej miejscowości kilka rodzących oddzielonych parawanem. Lekarze, położne, panie salowe – wszyscy bardzo życzliwi i pomocni. Było to szczególnie ważne dla takich osób jak ja, które rodziły swoje pierwsze dziecko. Gdy dziecko trochę dłużej płakało zaraz zjawiała się położna, żeby pomóc. Dziękuję całemu personelowi za opiekę. Polecam ten szpital.

  10. 3 września 2013r. w szpitalu na Solcu przyszła na świat moja córka Ada. Wybrałam to miejsce m.in. ze względu na kameralną atmosferę i nową jakość, którymi się ten oddział chwali. Muszę przyznać, że się nie zawiodłam. W każdym momencie mogłam liczyć na życzliwość i wsparcie całego personelu. Szczególnie ważna była dla mnie możliwość korzystania z wiedzy i doświadczenia pielęgniarek noworodkowych. Jak tylko miałam jakiś problem to po prostu pytałam i zawsze otrzymywałam pomoc i fachowe wsparcie. Dzięki temu w ciągu mojego 5-dniowego pobytu na oddziale wiele się nauczyłam i gdy wychodzilam do domu czułam się pewnie, oczywiście na tyle na ile można czuć się pewnie przy pierwszym dziecku. Warte podkreślenia jest to, że gdy tylko któreś z dzieci zaczynało płakać, bez względu na porę dnia, zaraz zjawiała się pani pielęgniarka i sprawdzała co się dzieje i jak pomóc. Przyszłym mamom gorąco polecam Szpital na Solcu!

  11. 16 października 2013r. urodziłam w szpitalu na Solcu córeczkę. Szczerze polecam ten szpital. Świetny personel (lekarze, pielęgniarki, położne…), w każdej chwili mogłam liczyć na pomoc. Bardzo dużo zawdzięczam położnej Pani Teresce Cybulskiej- jest cudowną osobą, położną w 100% z powołania, bardzo mi pomogła, Pani Tereska robiła wszystko aby poród przebiegł sprawnie, dzięki Niej poród wspominam miło, urodziłam zdrową i piękną córeczkę:))
    Bardzo dziękuję całemu personelowi za pomoc i życzliwość.
    Polecam szpital na Solcu.
    Wiola, Krzyś i Karolinka :)

  12. 29 września urodziłam w Szpitalu na Solcu córeczkę. Wybrałam ten szpital za namową lekarza prowadzącego moją ciążę (Dr Mariusza Wójtowicza – świetny lekarz – polecam!). Nie zawiodłam się – fachowy, wspierający personel szpitala: doświadczone i empatyczne położne, czujni lekarze, pomocne pielęgniarki na oddziale noworodkowym – to zalety szpitala. Widać, że pracuje tu grupa ludzi z powołaniem do tego zawodu. Do całości jedna prośba do pani doradcy laktacyjnej (posiada bardzo dużą wiedzę): mniej „wykładów”, więcej „warsztatów”.
    Polecam wszystkim Mamom Szpital na Solcu.
    Aga i Weronisia

  13. Wszystkim polecam ten szpital. Wspaniały personel. Indywidualnie traktują każdą rodząca. Spotkałam się z wielką życzliwością, pomocą i wsparciem za, co wszystkim bardzo dziękuję.

  14. We wrześniu urodziłam na Solcu córeczkę. Jestem bardzo zadowolona – oddział mały, a opieka lekarzy, położnych i pielęgniarek noworodkowych rewelacyjna: profesjonalna i bardzo życzliwa. Bardzo miło wspominam te dwa dni spędzone w szpitalu. Kolejny poród tylko tam… Polecam. Naprawdę warto rodzić na Solcu!

  15. W październiku urodziłam w szpitalu na Solcu córeczkę poprzez cięcie cesarskie. Od momentu przyjęcia aż po samo wyjście ze szpitala czułam się komfortowo, otaczał mnie bardzo sympatyczny personel, życzliwy i kompetentny. Dziękuję wszystkim Paniom: sympatycznej Pani anestezjolog – Pani Magdzie, dzięki której euforycznie przeszłam przez cięcie cesarskie, pediatrze – Pani Annie Młynarczyk, Położnym noworodkowym, Pani z POP, która całą noc czuwała nade mną, Pani przygotowującej posiłki za miłe rozmowy, a przede wszystkim dziękuję Panu Ordynatorowi dr. Jackowi Bojowi za profesjonalizm i empatyczne podejście do pacjenta. Polecam ten szpital wszystkim przyszłym Mamom, oprócz rzetelnie wykonywanych obowiązków, panuje na Oddziale Położnictwa rodzinna atmosfera, jest intymnie, bez zgiełku i nie ma się poczucia, że jest się na linii produkcyjnej, jak w niektórych specjalistycznych szpitalach.

  16. Rodziłam na Solcu córeczkę. Ogólnie polecam – kameralny oddział, mało rodzących – akurat tak trafiłam :) Najpierw leżałam na patologii – pielęgniarki jak i lekarze wykazywali zainteresowanie. Szybka decyzja o przebiciu pęcherza płodowego ( już było sporo po terminie ). W godzinę urodziłam dzięki położnej Magdalenie Leganowicz i Teresie Cybulskiej ( obie bardzo fachowe ). Oddział noworodkowy też w porządku. Tu pielęgniarki różne – w większości miłe i oferują pomoc. Kilka oschłych- odnoszę wrażenie, że niektóre mają się za większe specjalistki niż sami lekarze! Lekarze super, dopytują, odpowiadają na każde pytanie z cierpliwością i zrozumieniem. W pokojach łazienki , czysto i schludnie. Panie roznoszące dania bardzo miłe z poczuciem humoru :). To był mój drugi poród – pierwszy w tym szpitalu. Poprzedni na Madalińskiego. Ponownie wybrałabym ten szpital. Na pewno duże znaczenie miało to, że już byłam „mądrzejsza” w pewnych sprawach.
    Dziękuje wszystkim.

  17. 19 wrzesnia 2013r urodziłam w szpitalu na Solcu swoje pierwsze dziecko (synka :) ). Poleciła mi go pani Sylwia Szcześniewska która była moim lekarzem prowadzącym ciąże i również pracuje w tym szpitalu.Poród który trwał 5 godz dzieki wspaniałemu personelowi przebiegł bardzo szybko. Spędzony czas w szpitalu spędziłam w miłej i ciepłej atmosferze. panie przychodziły bardzo czesto i pytały się czy wszystko jest z nami w porządku i czy niczego nam nie brakuje. Więc bardzo polecam ten szpital oraz chciałam podziękować całemu personelowi a w szczególności pani pielęgniarce noworodkowej Ani lub Magdzie (nie pamiętam dokładnie imienia )za dużo ciepłej czułości wobec mojego synka oraz pani Sylwi Szcześniewskiej za wspaniale poprowadzoną ciążę i polecenie tego szpitala. Patrycja i Kacerek.

  18. 6 października 2013 r.urodziłam w szpitalu córeczkę. Polecam szczerze ten szpital wszystkim przyszłym mamusiom.Sam poród miałam szybki i otoczono mnie fachową opieką. Spędziłyśmy tam 13 dni z powodu przedłużającej się żółtaczki. Każdego dnia i nocy -ja i moja córka- mogłyśmy liczyć na CIERPLIWE Położne Noworodkowe oraz pomoc lekarzy-pediatrów. Wiele się nauczyłam dzięki tym wspaniałym Kobietom w opiece nad malutkim dzieckiem. Indywidualne podejście, życzliwość, empatia w stosunku do każdej młodej matki to tylko niektóre z zalet personelu tego szpitala. Ponadto mały oddział, czyste sale i łazienki. Sympatyczne Panie Sprzątające oraz roznoszące posiłki. Miła, niemalże rodzinna atmosfera.

    Pragnę serdecznie podziękować wszystkim pracującym tam osobom za tak ludzkie podejście do drugiego człowieka- zarówno matki jak i dzieciątka.

  19. Mam pytanie co do cesarskiego cięcia.
    Czy jest możliwe żeby mąż był przy cc?
    Kiedy może mąż zobaczyć się ze mną?
    Od razu czy dopiero po przewiezieniu na salę ogólna(czyli po jakim czasie)?

    Będę wdzięczna za odpowiedź :)

  20. Rodziłam na Solcu dwa razy – w czerwcu 2009 i we wrześniu 2011r. Do napisania opinii zmotywowały mnie koleżanki, które niebawem będą rodzić i dopytywały się o moje wrażenia.
    Szpital na Solcu na swój klimat, ogromną zaletą są jednoosobowe sale porodowe. Wspaniałe położne, lekarze, pielęgniarki, lekarze neonatolodzy. Za pierwszym razem trafiłam tam z polecenia koleżanki i rodziłam z p.Bogusią Stasiewicz (Pani Bogusiu, jeszcze raz ogromne podziękowania za pomoc – bez Pani miałabym cesarkę), a córeczka owinięta była pępowiną. Gdy zaczęło zanikać tętno dziecka na nogi został postawiony cały oddział i na biegu szykowali się do cesarki. Na szczęście dzięki Pani Bogusi w ostatniej chwili udało mi się urodzić naturalnie i to z pełną ochroną krocza!
    Drugi raz też zdecydowałam się na Solec – i udało mi się dojechać (ze skurczami co 1,5min), choć rozważałam każdy mijany szpital położniczy! Akcja ekspresowa, bez izby przyjęć tylko od razu blok porodowy. Tym razem wszystko obeszło się bez komplikacji i po godzinie tuliłam do siebie córeczkę:)
    Wszyscy przemili, pomocni i rzetelni. Serdecznie polecam wszystkim przyszłym mamom Szpital na Solcu! :)

  21. W szpitalu na Solcu rodziłam w 2011 oraz 26 lutego 2014 :) bardzo serdecznie polecam. Nie uległam modzie na szpital i pozostałam wierna swojej intuicji. Nie zawiodłam sie. A nawet lepiej wspominam drugi porod. Bo pierwszy porod był ciężki w dochodzeniu do siebie drugi: doświadczona położna która jest pani Zofia to najwspanialsza opiekunka, położna i super wsparcie przy porodzie. Kobieta drobniutka, sympatyczna i bardzo zorganizowana. Gdy przyjechałam do szpitala córka była owinięta pempowinà. Podczas porodu na sali widać było na to poprzez puls który spadał. Pani Zosia spokojnie oglądała mnie mówiła ze niepokoi ja puls, ze popracuje nad pępowina wiec nie straszyła od razu i udało sie jej zdjąć pempowinà podczas porodu dzięki czemu córka nie miała problemów. To jest dla mni wielka sprawa bo same wiemy ile powikłań i rodzinnych tragedii można by uniknąć dzięki właśnie takiej doświadczonej i zaangażowanej w swoją prace osobie. Po drugie na Solcu jest dość spokojnie wiec lekarz zaglądał do dwóch rodzących jesnocześnie ( ja i w drugiej sali inna pani) a ze moj porod był szybszy to większość czasu był ze mną. Ba nawet wspierał mi nogi gdy pani położna nawigowała skurcze parte i ochraniała krocze przed pęknięciem. Dodam ze nie zapłaciłam nikomu za porod, nie chodziłam do szkoły rodzenia ani na konsultacje do żadnego z tych państwa. Dlatego wielki szacunek za to co robią. Po za tym jest to urok małego oddziału ze nie ma równocześnie 7 czy 12 porodów i lekarze oraz personel jest poprostu przemęczony. Dodam jeszcze ze pielegnierki i pielęgniarki noworodkowe bardzo miłe, spokojne i pomocne. Nawet w nocy gdy dzicko płacze przychodzą zapytac czy nie pomoc. To jest mega ważne bo mimo ze mam już syna to na początku poczułam sie bezradna jak ogarnąć tego malca.
    Podsumowując dziewczyny polecam Wam poprostu dobrą położną by pozbyć sie lęków dotyczących konsekwencji porodu dla dziecka, lub poważnych pęknięć u mamy. Polecam położna panią Zosie ale przede wszystkim gdy będziecie zbierać opinie o położnej pytajcie o szczegóły pracy bo to nasze dzieci i przyszłość Naszych zdrowych rodzin.
    Pozdrawia
    Gosia z Anią :)

  22. Ten filmik to prawda. Szpital na Solcu to cudowne miejsce i wspaniali, cudowni, kochani ludzie, którzy tam pracują od pań salowych po pana ordynatora. Jak słyszę coraz częściej o tragediach na oddziale położniczym w innych miastach, to Bogu dziękuję, że ja trafiałam na Solec.
    Dziś jestem szczęśliwą mamą rocznej córeczki i z całego serca polecam wszystkim ten szpital. Tutaj nikt nie zostawi was bez opieki.
    Jeszcze raz dziś dziękuję całemu personelowi tego szpitala za wspaniała opiekę.
    Pozdrawiam
    Aga i Emilka

  23. Witam. 8marca urodziłam w tym szpitalu śliczną zdrową córkę Wiktorie. Siłami natury, w 2godz 30minut. Długo się wahałam gdzie. Wiktoria jest moim drugim dzieckiem. Pierwszą córkę rodziłam na Inflanckiej. Nie mam zastrzeżeń do tego szpitala. Chciałam drugie dziecko również tam rodzić ale pod koniec ciąży miałam problemy z sercem wiec ze wzgledu na kardiologie zdecydowałam się rodzić na Solcu. Okazało się również że lekarze którzy byli na inflanckiej teraz przeszli na Solec. Mój pierwszy poród nie był łatwy. Rodziłam siłami natury jednak moje dziecko przebiło mi jelito i zaraz po porodzie miałam operacje. W drugiej ciąży ginekolog dała mi skierowanie na cc jednak uważała że dam radę rodzić naturalnie. Gdy pojawiłam sięna Solcu , rozmawiałem z ordynatorem który był tego samego zdania co mój gin. Do szpitala zgłosiłam się 7marca. Bardzo źle się czułam, byłam chora. Termin porodu miałam na 5marca, na ktg malowały się skurcze ( ja ich nie czułam) + moje złe samopoczucie, zostawili mnie w szpitalu. Dali antybiotyk, połączyli ktg. W nocy, tak o 3 zaczął boleć mnie kręgosłup. O 3:20 miałam skurcze co 2minuty. Dwie godz później na świecie była moja córa :) bolało bardzo. Rozwarcie z 3 palcy było nagle na 9. Mój mąż przyjechał jak już parłam. 5minut i wyszła Wiki. Waga 3500 , długość 56cm. Po badaniach Wiki leżała na moim brzuchu 2godz. Byliśmy z mężem sami. Nikt nam nie przeszkadzał. Potem pojechaliśmy na salę ogólną. Poród kameralny. Był mąż, położna , na sam koniec przyszła pani dr. która mnie szyła. Na sali ogólnej w porządku. To moje drugie dziecko wiec wiedziałam jak je przystawić. Pediatra o wszystkim mnie informował. Bardzo sympatyczna kobieta. Gorąco polecam szpital. Cisza, spokój. Personel bardzo sympatyczny choć oczywiści zdarzają się wyjatki .

  24. Rodziłam w szpitalu na Solcu w nocy z 11 na 12 marca z panią Teresą Cybulską. Lepszej opieki nie mogę sobie wyobrazić. Chociaż poród skończył się cesarką (brak postępu w drugiej fazie), cały czas czułam się bezpiecznie i pewnie. Lekarze konkretni i komunikatywni. Decyzje szybkie. Opieka po porodzie również profesjonalna i miła. Z całym przekonaniem polecę ten szpital z tym zespołem lekarzy i położnych, który ja spotkałam, każdej kobiecie stojącej przed wyborem – gdzie rodzić.

  25. Rodziłam w szpitalu na solcu 16.04.2014 r. swoje pierwsze dziecko syna i serdecznie polecam. Sam poród był szybki trwał 5 godzin, natomiast duża zasługa w tym personelu szpitala. Jeden z nielicznych szpitali gdzie położne chronią krocze i zamiast rutynowo nacinać starają się jak mogą. Mimo iż syn był duży skończyło sie tylko 2 kosmetycznymi szwami. Polecam. Super personel, kameralne sale i indywidualne podejście.

  26. 9 marca w Szpitalu na Solcu urodziłam swoje drugie dzieciątko – synka Dominika. Nie ukrywam, że długo myślałam i szukałam informacji na temat szpitala w którym chcielibyśmy z mężem urodzić nasze dziecko. Opcje były dwie: Żelazna (tam urodziłam córkę 9 lat temu) i Solec (miejsce gdzie ma dyżury nasz lekarz prowadzący). Szukałam więc w sieci wszelkich informacji głównie na temat personelu i warunków lokalowych. Niestety inf dotyczące szpitala były stare i nieaktualne a tu na blogu zaledwie kilka opinii…dla mnie …dosyć mało :(
    Postanowiliśmy że jednak chcemy Rodzić na Solcu. Przekonały nas słowa naszego lekarza o kameralności, małej ilości porodów, fachowym i empatycznym personelu.
    Dziś po 6 tyg od porodu chcę polecić ten Szpital każdej kobiecie, która waha się i szuka informacji.
    Dzięki cudownej położnej Pani Bogusi nasz synek po 4 godz od przyjęcia do Szpitala cało i zdrowo powitał nas swoim płaczem na świecie. Pielęgniarki noworodkowe bardzo miłe, uprzejme, i prze de wszystkim pomocne, służące radą. GORĄCO POLECAM PORÓD NA SOLCU.

  27. Rodziłam na Solcu dokładnie 18.04.14 z Panią Teresą Cybulską i muszę przyznać, że gdyby nie ona nie dałabym rady. Jako pierwiastka pełna obaw i lęku zdałam się na jej doświadczenie i dałam radę. Urodziłam cudowną córeczkę:) a podczas kilkudniowegopobytu czułam, że nie jestem kolejną z wielu, bo zawsze jak się mijałyśmy to zagadała jak się czuję. Ogólnie uważam, że szpital przyjazny rodzącym, bo i lekarze i położne na wysokim poziomie. Jedyne do czego mogę się przyczepić to jedna z położnych lub pielęgniarek noworodkowych tak miła i sympatyczna że az strach podejść zapytać o cokolwiek, bo mało nie ugryzła :/
    jeśli się kiedykolwiek zdecyduje na kolejną ciążę i poród to tylko na Solcu i to z Panią Teresą. Dziękuję

  28. Rodziłam 7 lutego 2014.
    Miałam cc o 1 w nocy. MEGA sympatyczny personel (same kobiety ;) na sali operacyjnej) cudownie się mną zajęły.
    Wspaniała Pani anestezjolog tłumaczyławszystko cierpliwie i mówiła o każdym ruchu który wykona, co się stanie i co będę czuć.
    Nawet glaskala mnie po głowie żeby dodać otuchy :D

    Po przewiezieniu na salę poporpdowa trafiłam na cudowną pielęgniarkę (niestety nie wiem jak się nazywa ale ogromnie jej dziękuję-złota kobieta).
    Opiekę miałam dzięki niej bardzo dobrą.
    Rano przyszła, zmieniła mi podkład, umyła mnie.
    Przychodziła i sama z siebie podawała leki znieczulające w takich odstępach ze nie musiałam prosić.
    Nic może w tym dziwnego ale już kolejna dziewczyna po zmianie porannejtak dobrze nie miała. Też i od kolejnej pielęgniarki musiałam prosić o znieczulenie.

    Potem już na sali normalnej w sumie ok.
    Może słabo było z tym, ze pościel nie była wymieniona.

  29. 20 kwietnia 2014 r. urodziłam wspaniałą córeczkę Urszulkę.
    Obie jesteśmy wdzięczne całemu personelowi oddziału ginekologicznego i położniczego Szpitala na Solcu za opiekę i pomoc w tych trudnych chwilach porodu i tuż po nim.
    Wspaniali lekarze i położne – dobrzy ludzie i dobrzy fachowcy :).
    Polecam

  30. Z całego serca polecam dr. Grodka nie pamietam imienia, ale aż tak sympatyczny i kompetentny lekarz zdarza sie naprawdę rzadko, dlatego podanie tu imienia nie jest kluczowe. Natomiast z położnych zapamiętała Panią Bogusie Stasiewicz. Dlawno nie spotkałam tak uroczej i przesympatyczne położnej i mimo młodego wieku nad wyraz kompetentnej. Polecam!!!

  31. 14,01,2014 urodziłam córeczkę. szpital polecam z całego serca. opieka fantastyczna . cały personel świetny. podczas porodu byłam otoczona troską ,szpital kameralny tej nocy byłam jako jedyna rodząca więc personel troskliwie się mną opiekował. szczególne podziękowania dla dr. Katarzyny Wiśniewskiej za opiekę podczas ciąży i pomoc przy porodzie. dziękujemy Monika Robert i Madzia

  32. Witam, jestem na miesiąc przed porodem. To będzie mój trzeci poród. Dwa poprzednie wspominam fatalnie, zero empatii i ludzkiego podejścia do pacjenta-pierwszy naturalny, drugi cc. Oba w różnych szpitalach-oba dostarczające traumatycznych przeżyć. Mam zamiar rodzić na Solcu, ponieważ wiele osób poleca mi tamtejszy Oddział Położniczy ze względu na ciepłą, kameralną atmosferę oraz empatyczne ponoć podejście do rodzącej kobiety. Chciałabym wreszcie móc wyjść ze szpitala po porodzie z uśmiechem na twarzy, że oto urodził mi się super synek w super szpitalu, który będę wspominać przez resztę życia ze wzruszeniem i radością, że dokonałam właściwego dla mnie i synka wyboru. Pozdrawiam i z nadzieją w sercu czekam;)
    Gosia.

  33. Rodziłam na Solcu w kwietniu, bardzo dziękuję wspaniałej doświadczonej i opanowanej położnej Teresie Cybulskiej dzięki niej mój poród trwał krótko, konkretnie i rzeczowo kierowała mną podczas całego porodu i najważniejsze była przy mnie i nie traktowała mnie jak kolejnej rodzącej. Fantastyczna ciepła osoba,jeszcze raz dziękuję.
    Magdalena

    • Urodziłam w maju córeczkę razem z Panią Teresą Cybulską. Wszystko potoczyło się błyskawicznie, trzy parcia i dziecko było na świecie. Warunek jest jeden – zawsze słuchaj położnej i rób co mówi!
      Ogromnie dziękuję i pozdrawiam :)
      Kasia

      P.S. Solec jest w porządku, wybrałabym go jeszcze raz.

  34. Urodziłam synka w Szpitalu na Solcu 6 kwietnia br. Był to mój drugi poród. Pierwszy raz rodziłam na Inflanckiej, teraz zdecydowałam się na Solec ze względu na to, iż mój lekarz prowadzący ciążę też przeszedł na Solec. W szpitalu pojawiłam się w nocy z 5/6 kwietnia z regularnymi skurczami co 4 minuty. Miałam zaplanowaną cesarkę i zgodę ordynatora na nią. Położna, która mnie przyjmowała na Izbie Przyjęć i przygotowała do cesarki to najcudowniejsza położna jaką kiedykolwiek miałam przyjemność spotkać. Niestety nie pamiętam jej nazwiska. Źle wspominam tylko anastezjologa, który mnie usypiał do cesarki. Był opryskliwy i niemiły. Na szczęście mnie uśpił a potem już nie musiałam go oglądać. ;-)
    Opiekę na sali pooperacyjnej również wspominam bardzo dobrze. Co 10, 15 minut przychodziła położna która sprawdzała stan samopoczucia, kroplówki itp. Całe szczęście że tak przychodziła bo w pewnym momencie zrobiło mi się słabo i czułam że cała zalewam się krwią …. Szybko wezwała lekarkę która mnie operowała i wykonały masaż macicy. Po całej akcji dowiedziałam się , że macica wypełniła się krwią i było to zagrożenie dla mojego życia. Dzięki położnej i jej szybkiej reakcji oraz dzięki lekarce wszystko skończyło się dobrze.
    Pobyt na oddziale poporodowym też był w porządku. Opieka położnych, ginekologów oraz neonatologów na wysokim poziomie. Chwilami czułam się jakbym rodziła w prywatnym szpitalu. Jedyny minus to salowe które hałasowały na korytarzach wózkami, wiadrami itp. nie przejmując się że w salach są noworodki i mamy często zmęczone po nieprzespanych już nocach . ;-)
    No i catering… jedzenie smaczne, ale niedostosowane do diety karmiącej mamy. Zupa z kapusty oraz brokuły, kalafior na obiad … i kolka u dziecka jak nic. Po prostu trzeba było mieć swój dodatkowy prowiant, gdy w menu pojawiały się takie rzeczy.
    Gdybym miała rodzić trzeci raz… wybrałabym Solec ze względu na kameralną atmosferę i indywidualne podejście lekarzy do pacjentek. Tutaj lekarze mają czas by zająć się pacjentką dzięki temu że oddział jest mały i nie ma tłumów rodzących.

  35. Na Solcu rodziłam, przez cc ze wskazania, w lutym 2014. Tam tez chodziłam do szkoły rodzenia. I cóż… Tragedii nie było, ale czy zdecydowałabym się na ponowny poród w tym szpitalu, nie wiem. Ocenę pozostawiam Wam. Opis mojego przypadku jest następujący.
    Odnośnie szkoły rodzenia, minus musze przyznać za brak ćwiczeń, które pomagają w zniesieniu bólu porodowego, oraz za dezinformacje odnośnie pielęgnacji kikuta pępowinowego ( gdybym ograniczyła się do przecierania gazikiem do sucha po kąpieli, zapewne skończyło by się na zapaleniu pępka). Ważna sprawa, na Solcu nie robią USG brzuszka, główki, bioderek – ściema na stronie internetowej – jak się o to dopominałam w szpitalu, to mi odpowiedzieli, że bez wskazania nie robią, (chociaż w szkole rodzenia zapewniali, że je wykonują). To co pozytywnego wyniosłam ze szkoły rodzenia, to bezpośredni kontakt do położnej, która umożliwiła mi szybką wizytę u Ordynatora ( przez szpital/ przychodnie, było to problematyczne) i równie szybko zadziałała, gdy na kontrolnym KTG okazało się, że mam regularne skurcze. Także na dobę przed planowanym cc trafiłam na patologie ciąży. I niestety noc wyjęta, ze względu na twardy materac (i z tego co mi wiadomo moje łóżko wyjątkiem nie było). Za minus uznaję wręczenie mi do podpisu zgody na operację, bez konsultacji lekarskiej. Opieka pielęgniarska na piątkę – perfekcyjnie zostałam przygotowana do operacji i o 8:30 powędrowałam na sale operacyjną gdzie, przemiła pani anestezjolog informowała mnie o wszystkim co się wydarzy. Mały przyszedł na świat w tępię expresowym z 10 w skali apgar. Został dwukrotnie położony na mojej klatce piersiowej i powędrował do taty, który czekał poza sala operacyjną. Następnie trafiłam na sale pooperacyjną, a mały do noworodków. Zobaczyłam go po 6 godzinach, wtedy tez po raz pierwszy został przystawiony do mojej piersi. Potem mniej lub bardziej miłe pielęgniarki noworodkowe przynosiły mi go do „karmienia”, ( czasem dając sprzeczne wskazówki, jak prawidłowego przystawiać ;P). To co najbardziej doskwierało mi po operacji to ból, po mimo podawanych środków znieczulających, a przecież boleć nie musiało … ale taka nasza służba zdrowia ( zapewne jakbym zapłaciła, to by nie bolało). Jednak opiekę uznaję, za dobrą. Zostałam umyta, często zmieniano mi podkłady, a po 12 godzinach byłam w stanie wstać z łóżka. Pobyt na oddziale położniczym, trwał dwie doby, pokój trzy osobowy, z łazienką, sprzątany codziennie, do jedzenia większej uwagi nie przywiązywałam, bo i też cudów się nie spodziewałam. Maluchy były kąpane i ważone codziennie, przy nas. W nocy gdy płakały przychodziły pielęgniarki noworodkowe by nam pomóc. Z różnym nastawieniem Oczko. Raz sie trafiło na super babeczkę, która podnosiła na duchu, dawała cenne wskazówki, innym razem na heterę, która zdawała się tam być za karę. Zgłaszałam na bieżąco swoje problemy i było mi dane usłyszeć parę cennych wskazówek ( jeśli na początku nie produkujecie wystarczającej ilości pokarmu, to nie bójcie się dokarmiania sztucznym mlekiem ( chodzi o to aby wasze maleństwo nie było głodne i nie spadało na wadze), ale pamiętajcie przy tym o zasadzie: przystawiacie swoja pociechę na 15 min do jednej piersi, potem do drugiej, następnie butelka). Rano i wieczorem obchody lekarskie, raz dziennie wizyta pediatry, w między czasie wizyty pielęgniarek. W czwartej dobie zostaliśmy wypisani do domu, cieszyłam się niemiłosiernie Oczko.
    PS zdjęcia, które robią na Solcu sa płatne, także za nim się zgodzicie – zapytajcie o cenę.

  36. W dniu 22.07.14 w szpitalu na Solcu przyszedł na świat nasz synek Piotruś.
    Powiem szczerze, słuchając opowieści niektórych mam, że poród to najgorszy koszmar na świecie, miałam skrajne uczucia z nim związane -strach przed nieznanym ale i ogromne podekscytowanie. Jednak nasz poród, mimo,że synek był okręcony pępowinką, był wręcz jak z filmu :) Nawet nie wyobrażałam sobie, że może być aż tak… fantastycznie (sama nie wiem jak odpowiednio określić to co czułam). Mimo bólu, na który i tak się przecież nastawiałam, to nie miałam żandej traumy poporodowej, rozczarowania czy zrezygnowania. ba! już w szpitalu zaczęłam się zastanawiać kiedy można w drugą ciążę zachodzić :) Synuś urodził się z 10pkt, cały i zdrowy :) Wszystko to dzięki wspaniałemu personelowi, który stanął chyba na głowie, żeby było miło, fajnie i przyjemnie :)
    W szczególności podziękowania należą się Pani Doktor Katarzynie Wiśniewskiej oraz wspaniałej Pani Położnej – Pani Bogusławie Stasiewicz, które chyba są Aniołami a nie ludźmi ;) mają ogromne serce, empatię i do tego cierpliwość do mam rodzących po raz pierwszy ;) Już nie wspomnę o tym, że okazało się, że jestem straszną panikarą jeśli chodzi o znieczulenie zo, i tylko dzięki Pani Bogusi go przeżyłam ;) W życiu nie spodziewałabym się od personelu szpitala tyle wsparcia, ciepłych słów, ale i mobilizacji w takim momencie jak poród.
    Cięcie krocza było praktycznie niewyczuwalne ( oprócz tego, że niepotrzebnie oczy wtedy akurat otworzyłam, ale okazało się to niczym strasznym ;) ), zszycie idealne, rana bardzo ładnie się wygoiła i nawet nie potrzebowałam poduszki poporodowej do siadania ( zaczęłam jej dopiero używać, gdy szwy się zaczęły rozpuszczać, i to tylko podczas karmienia malucha). Plastyka raczej też mi nie jest potrzebna, wszystko ładnie wygląda ;)
    Sam pobyt w szpitalu, lekarzy ginekologów, neonatologów wspominam bardzo ciepło i serdecznie. Panie pielęgniarki „od noworodków” zajęły się nami fantastycznie. Ciągle się gdzieś słyszy, że dzieci nie dojadają, tracą sporo na wadze, bo mama nie potrafi przystawić do piersi. Ja też nie potrafiłam się z synkiem w tej kwestii dogadać, ale panie ciągle nam pomagały, tłumaczyły cierpliwie setny raz to samo, w nocy przychodziły zobaczyć czy dajemy radę z karmieniem.
    W sumie w szpitalu spędziliśmy tylko 2 dni, po czym wróciliśmy do domu by już swobodnie móc cieszyć się sobą.
    Co do szkoły rodzenia- wspominam bardzo dobrze. Każda mama dostała kontakt do Pani Położnej, z którego już korzystałam dwa dni po wyjściu ze szpitala. Bez problemu uzyskałam poradę i całą rozpiskę zaleceń na co powinnam zwracać uwagę w danej sytuacji.
    Podsumowując- mogę polecić ten szpital. Jeśli będę spodziewać się drugiego dzidziusia- na pewno tam trafimy na porodówkę:)
    A całemu Personelowi Szpitala na Solcu całą trójką bardzo dziekujemy !!!

  37. Lekarze super, opieka poporodowa (pielęgniarki noworodkowe) koszmar – nie pomagają po porodzie matkom w niczym, dają totalnie sprzeczne porady co do opieki – każda inne! Są bardzo nieprzyjemne! A na nocne dyżury przychodzą się wyspać! A jak sie je budzi są wściekłe! Przeszkolcie te Panie i usystematyzujcie ich wiedzę, wtedy ludzie bedą chcieli rodzic na Solcu. Dziewczyny bierzcie kogoś do pomocy w ciagu dnia i w nocy po porodzie, wówczas to ma sens! Inaczej będzie cieżko. Zapomnijcie o opiece poporodowej w tym miejscu! Natomiast lekarze super, pytanie czy warto się tak poświęcać.

  38. Popieram wpis poprzedniczki..lekarze są cudowni. Na położną jedną trafiłam też cudowną – chyba Pani Kasia. Reszta pozostawia wiele do życzenia. Rodziłam pod koniec lipca. Przy próbie parcia dowiedziałam się od jednej położnej, że mam się nauczyć (!) przeć po czym pani ta zabierając młodszą położną wyszła zostawiając mnie i męża w dezorientacji na jakąś godzinę….Może to była psychologiczna zagrywka tej pani na kobiety, na które działa „surowe” traktowanie. Mi zrobiło się przykro. Przyszłam na porodówkę z super nastawieniem. Pod koniec przyszedł lekarz który wszystko wytłumaczył, uspokoił i potraktował jak człowieka :-). Niestety wyszedł po porodzie tak szybko, że nie zdążyłam mu podziękować :-) Kolejny mur na który napotkałam – jak poprosiłam o pomoc panią od noworodków w pierwszym przebraniu pieluchy u malucha (byłam strasznie wykończona i sama bo mąż musiał iść do pracy) to zmierzyła mnie z góry na dół wzrokiem i z łaski zajęła się dzieckiem. Kolejna sprawa karmienie piersią. Od każdej położnej i pani od noworodków dowiadywałam się innych rzeczy…:-( Każda proponowała inne ułożenie ciała, maluszka, przykładały mocno do piersi.. Jak laktacja miała się rozbujać w takim stresie jak ja po całej nieprzespanej nocy porodowej, i płaczące dziecko w nocy i przybiegająca pani z miną „dlaczego ono płacze?!” Chciałam Wam powiedzieć, że mimo to karmię już szczęśliwie 5 miesięcy – nie poddałam się. Zero dokarmiania :-) Sama na własną rękę zdobywałam informacje, które okazały się sprzeczne z tymi otrzymanymi w szpitalu. Do szpitala tego na pewno wrócę rodzić, jednak już z opłaconą opieką, lub czuwającym mężem przy boku ;-).

  39. Witam, na Solcu rodziłam po raz pierwszy moje drugie dziecko i powiem szczerze szału nie było. Położna która odbierała poród bardzo sympatyczna, lekarze również. Dużo zastrzeżeń do położnych które zajmowały się noworodkami, każda mówiła co innego. Warunki średnie, łóżka masakra. Gdybym miała rodzić po raz kolejny chyba wybrała bym ponowie Inflancką, przynajmniej warunki dużo lepsze.

  40. 14 października 2014 urodziłam na Solcu moje drugie dziecko Hanię. Chciałam gorąco podziękować Pani Teresie Cybulskiej za pomoc i wsparcie psychiczne w trakcie porodu. Bez Pani pomocy chyba nie udałoby mi się urodzić naturalnie (pierwszy poród zakończył się cesarką). Teraz wiem jak wiele zależy od sprawnego personelu. Bardzo żałuję, że swojego pierwszego dziecka nie rodziłam z Panią, wtedy ominełaby mnie trauma poporodowa. Mając porównanie pomiędzy Inflancką a Solcem zdecydowanie polecam Solec. Wiadomo, warunki na Inflanckiej są lepsze, ale zapewniam przyszłe mamy, że to w trakcie porodu nie jest najważniejsze, a tak naprawdę nigdy nie mamy pewności czy poród będzie szybki, czy też będzie trwał i trwał. Jest czysto i ładnie, jedynie mam zastrzeżenie do łóżek są faktycznie dramatyczne, powinni zdecydowanie pomyśleć o ich wymianie. Biorąc pod uwagę, że po porodzie są różne dolegliwości to niestety „odpoczynek” na tym łóżku tylko potęgował ból. Co do opieki poporodowej to nie mogę wypowiedzieć się w tym temacie, bo na szczęście byłam na siłach sama zajmować się dzieckiem, więc nie prosiłam o pomoc.

  41. 23 stycznia 2010 r. urodziłam moje drugie dziecko w Szpitalu na Solcu. (Pierwsze urodziłam na Madalińskiego). Teraz jestem w ciąży i znowu wybiorę szpital na Solcu. Warunki były bardzo dobre, personel sympatyczny, a przede wszystkim pracuje tam pan doktor Grodek, którego kompetencjom, trosce i wiedzy zawdzięczam szczęśliwe zakończenie poprzedniej ciąży. Tym razem też zaufam temu lekarzowi.
    Pozdrawiam serdecznie
    Zofia Pawłowska

  42. 12 luty 2015-Tłusty Czwartek, NA ŚWIAT PRZYSZEDŁ BARTEK!!!
    SERDECZNE PODZIĘKOWANIA DLA PANI TERESY CYBULSKIEJ ( gołębie serce, empatia, oddanie ).
    „Z LUDŹMI JEST JAK Z KSIĄŻKAMI, BARDZO NIEWIELU MA DLA NAS OGROMNE ZNACZENIE. RESZTA PO PROSTU GINIE W TŁUMIE.”
    DZIĘKUJEMY PANI TERENIU ZA WSZYSTKO:):):)
    Kolejne podziękowania dla DR. KASI WIŚNIEWSKIEJ, DR. HUBERTA WÓJTOWICZA I DR. GRODKA. Generalnie Dream Team!!! Wspaniali ludzie, pełen profesjonalizm i zaangażowanie!!!
    Drogie Dziewczyny, wybrałam szpital na Solcu, ponieważ miałam dobre przeczucia do tej placówki.
    Każdy szpital tworzą ludzie, a tutaj pracuj wspaniali lekarze. To był dobry wybór. Nie ma marmurowych umywalek czy wykwintnego jedzonka, ale nie o to tutaj przecież chodzi, prawda?
    Fantastyczny sztab tworzą ludzie z pasją i na Solcu tacy właśnie pracują, począwszy od Pań Pielęgniarek, poprzez Pediatrów aż po Chirurgów ( miałam cięcie cesarskie, MALUSZEK owinął się pępowinką ).
    NA PEWNO WRÓCĘ RODZIĆ DO TEGO SZPITALA, NAPRAWDĘ POLECAM!!!
    Pozdrawiamy, BARTUŚ Z DUMNYMI RODZICAMI:)

    PS. BUZIAKI DLA PANI TERESKI:)

  43. Witam wszystkie przyszłe mamy.Mam na imię Ola i zostałam szczęśliwą mamą w lutym. Do tego szpitala trafiła przypadkowo. Bez polecenia , nie znałam tam nikogo. Szpital sam w sobie jest OK polecam go. Na samo wejście na izbę przyjęć trafiłam na kobietę która okazała się potem aniołem. To mój pierwszy poród nie wiedziałamco mnie czeka ,byłam przerażona. Poród wspominam bardzo miło jeśli tak można powiedzieć o porodzie ale to wszystko zasługa pani położnej Iwony Oksiedzkiej .. To ona czuwała nad bezpieczeństewm mojego synka i moim. Ona wspierała mnie i mówiła co mam robić. To anioł nie człowiek. Jej profesionalizm i podejście do człowieka jest naprawdę niezastąpione. Drugie dziecko tylko z tą panią. Położne pracujące na odcinku też ok, posiłki okropne ale nie można podobno mieć wszystkiego. Pozdrawiam Ola

  44. Jak czytam tutaj opinie o p. Teresy Cybulskiej, to sobie myślę, że muszą ich być dwie. Bo ja ano trochę nie wspominam jej miło. Rodziłam 23 godziny i zamiast dobrego słowa, to słyszałam suche komendy wykrzykiwane nieprzyjemnym głosem. Nadawałaby się na klawisza w więzieniu. Czułam się traktowana bardzo przedmiotowo.
    Miałam mieć zzo, ale nie było komu zrobić.
    Do 7 cm chodziłam po korytarzu na patologii ciąży, bo najpierw nie było wolnej porodówki, a potem nie miał kto mnie tam przejąć. To było upokarzające – wyć na korytarzu jak zwierzę na oczach tych wszystkich wystraszonych kobiet (jeszcze w ciąży!) i ich gości. Gdzie moja godność i prawo do intymności?????
    Lekarze ok, choć niektórzy mocno humorzaści. Najwspanialszy lekarz pod słońcem – p. Hubert Wójtowicz. Jedyny, który wszystko spokojnie wytłumaczył i czuło się, że naprawdę los pacjentki nie jest mu obcy.
    Pielęgniarki na patologii w większości super. Te od noworodków – bez kija nie podchodź. Mogłyby w końcu zrozumieć, że pacjent jej pan i jest tam po to, żeby mu pomagać. Bez nas nie byłyby tam potrzebne. No i każda mówi coś innego. Matka traktowana jest jak idiotka.
    Łóżka koszmar. Jedzenie również. Czy nie można chociaż raz na parę dni dać jabłka???? Kilogram za złotówkę… Nie wspominając o warzywach.

  45. Synka na Solcu urodziłam w grudniu 2014. Zero problemu jezeli chodzi o znieczulenie,polozna sama mi je zaproponowala ZZO.Poród wywoływany przez 11h. Skończyło się CC. Synka dali do ucalowania odrazu, później jeszcze na chwile przynieśli mi go na sale pooperacyjna. Były 2 fantastyczne pielęgniarki od noworodkow które biegły z pomocą jak tylko jakieś dziecko dłużej plakalo naprawdę widać ze kochają swoja prace i nie są tam za kare. Reszta pielęgniarek tez ok. Lekarze bardzo mili szczególnie dr Wojtowicz. Oddział jest czysty i zadbany. Malo kobiet rodzących dlatego kobieta i maleństwo mogą liczyć na lepsza opiekę. Z całego serca polecam. Ja na pewno tam wrócę. Mama Alanka

  46. Rodziłam w szpitalu na Solcu w styczniu tego roku. Poród pierwszy, więc wielka niewiadoma. Z założenia był to szpital nr 2 – do szpitala, w którym początkowo chciałam rodzić się nie dostałam. Solecki szpital wybrałam jako rezerwowy, ponieważ słyszałam wiele pozytywnych opinii dot. kameralności i spokoju panującego na oddziale, możliwości porodu rodzinnego, zzo, pojedynczych sal porodowych z łazienkami (a nie traktów porodowych). Do szpitala trafiłam wieczorem w piątek z rozwarciem 6cm (więc zzo odpadało), akurat w tym czasie byłam jedyną rodzącą, więc faktycznie tłoku jak na Żelaznej nie zaznałam ;). Do porodu przyjęła mnie p. Teresa Cybulska. Zgodzę się z opinią powyżej, że można tę położną odebrać jako osobę twardą, powściągliwą i „wydającą suche komendy”, ale jak dla mnie to same zalety. Czułam, że czuwa przy mnie osoba pewna, doświadczona, konkretna, mobilizująca mnie, a nie rozczula się nade mną jak nad dzieckiem. W takim momencie potrzeba kogoś, komu można zaufać i całkowicie zawierzyć – co by nie mówić o p. Teresie to doświadczenia jej nie brakuje. Sama podczas przyjęcia mnie do szpitala pochwaliła się, że ma na koncie 42-letniej pracy 20 000 odebranych porodów! Przecież to całe miasteczko dzieci! Ale od początku: przyjęcie do szpitala trwało strasznie długo. Najpierw badanie ginekologiczne i pobranie próbki do wykonania badania na obecność paciorkowca (mimo, że miałam przy sobie wynik sprzed kilku tyg.) Mnóstwo papierkologii, podpisywania dokumentów, przy okazji miałam robione ktg – niestety na leżąco. Potem wraz z mężem zostaliśmy zabrani do sali porodowej cytrynowej. Było już koło 20.00. W sali wc z prysznicem (prysznic akurat niezachęcający), łóżko porodowe, piłki, kącik noworodkowy – tyle pamiętam. Położna nas zostawiła i powiedziała, że przyjdzie za ok. 20 min. Nie będę opisywać tu porodu, w każdym razie póki trwała 1 faza porodu bez komplikacji położna przychodziła co jakiś czas. Przy każdym ktg musiałam leżeć (min. 30min co 1h lub 2h, nie pamiętam dokładnie). Podczas badania przy 8cm lekarka przebiła pęcherz płodowy – wody lekko zielonkawe przy poprawnym ktg, więc nie zdecydowano jeszcze o cc, ale od tego momentu musiałam już leżeć cały czas podpięta do ktg. Przy 10cm położna zdecydowała o próbie parcia, których ostatecznie miałam tylko dwie – dziecko nie wstawiło się prawidłowo główką i przy parciu dochodziło do połowy dł. kanału rodnego, a potem się cofało. Szybko podpisałam zgodę na wykonanie cc i zaraz byłam w sali operacyjnej, gdzie już czekali lekarze gotowi do cięcia. Położna jeszcze wtedy mnie wspierała, dostałam znieczulenie i zostałam szybko przecięta. Dziecko po wyjęciu z brzucha nie płakało, dopiero po interwencji je usłyszałam. Dostało 5pkt, potem 9pkt, było owinięte pępowiną wokoł szyi, urodziło się z niedotlenieniem. Zostało mi pokazane na 5sek i zabrane. Ktoś poinformował mnie o wadze i długości, zszyto mnie i zabrano do sali pooperacyjnej (2-os, wc, prysznic). Opieka w sali b. dobra, zaangażowana i pomocna. Syna urodziłam zaraz po północy, przywieziono mi go koło 10 rano. Koło 8 poproszono żebym wstała i przeszła kilka kroków albo chociaż usiadła na chwilę. Koło południa byliśmy już w 3-os sali poporodowej – sala dość spora z masakrycznymi łóżkami i okropnym oświetleniem (w nocy nie było możliwosci wlączenia kameralnego oswietlenia – albo ciemnosc, albo ostre światło górnego oswietlenia), gorąco, bez wc/prysznica, brak krzeseł dla odwiedzających mężów. Wc z prysznicem na korytarzu do spółki z drugim pokojem. Schludnie i czysto. Jedzenie ubogie zarówno pod wzgl. ilościowym jak i jakościowym. Cały poranek jest zapchany atrakcjami: od 6 do jakiejs 11 mierzenie temp., zastrzyki, podawanie leków/witamin/żelaza (co kto potrzebuje), sprzątanie, obchód ginekologiczny, śniadanie, obchód pediatryczny… ruch jak na lotnisku :P Jakby nie można tego było w 1-2h zrobic. Trudno mi ocenić ogółem podejście personelu bo i wsrod ginekologów, i pediatrów, i pielęgniarek były osoby pomocne i zaangażowane, ale byli też rutynowcy i wręcz niemili i pogardliwi (tu mowa o jednej z pielęgniarek noworodkowych, która zjadła wszystkie rozumy, czytając opinie innych pacjentek widzę, że wszystkim chodzi chyba o tę samą osobę). Niestety zawiodłam się na pediatrach – ale o tym poniżej w opisie wad. Faktycznie na oddziale brakuje położnej czy pielęgniarki laktacyjnej – ja miałam problem z brakiem pokarmu, ale jedna miła p. pediatra poradziła co robić i w dniu wyjścia ze szpitala mleko się pojawiło po zastosowaniu jej rad.

    PODSUMOWANIE:
    Zalety:
    1. kameralny oddział, cichy i spokojny, raczej nie ma problemu z przyjęciem
    2. 1-osobowe sale porodowe z wc
    3. poród rodzinny
    4. w moim przypadku: doświadczona położna, której zawdzięczam to, że niepotrzebnie i na siłę nie przedłużała porodu sn i w odpowiednim czasie zadecydowała o cc
    5. cc – wg mnie wykonane fachowo, czulam się po nim rewelacyjnie, blizna szybko i pięknie sie zagoila
    6. niektóre pielęgniarki (szczególnie jedna najmłodsza chyba) bardzo pomocne, słysząc płaczące dzieci same przychodziły w nocy spr czy wszystko ok

    Wady:
    1. najpoważniejsza wg mnie wada to brak właściwego postępowania po porodzie: z powodu niedotlenienia mój syn ma wzmożone napięcie mięśniowe. O to nie mam pretensji, bo to jest wynikiem podduszenia pępowiną. ALE: nikt nie zalecił mi jakichkolwiek badań, jakiegokolwiek postępowania w zw, z następstwami, jakie mogło wywołać niedotlenienie. Nikt nawet nie zrobił usg przezciemiączkowego głowy dziecka, żeby wykluczyć nieprawidłowości. Dopiero w wieku 12 tyg. (prawie w ostatnim mozliwtm momencie) wykonałam to badanie, bo dopiero wtedy dowiedziałam się od neurologa, że powinnam je zrobic! Dla mnie to skandal, ze w szpitalu tego nie wykonano, ani nie zalecono mi go, a to, że wykryto u syna nieprawidłowości jest wynikiem moich wyłącznie zabiegów – ani w szpitalu, ani pediatra w przychodni nie zauważyli napiecia i dopiero neurolog potwierdzil moje obawy.
    2. 2. faza porodu w wygodnych dla położnej pozycjach: na leżąco, półsiedząco itd.
    3. lekcewazace podejscie niektorych lekarzy: „Jak się pani czuje?”, „Dobrze” – bywało, że tak wyglądało obchód nawet bez ocenienia i obejrzenia blizny po cc – sama musialam upominac, zeby lekarz obejrzał brzuch
    4. łóżka, jedzenie, brak kameralnego oswietlenia
    5. większość pielęgniarek noworodkowych – niemiłe, nieempatyczne, niepomocne i naburmuszone

    • Hej, dziękuję za Twój opis. A mogłabyś jeszcze napisać kto wykonywał Ci cc? Ja mam mieć ją właśnie w tym szpitalu, bardzo się boję a z tego co napisałaś u Ciebie została wykonana bardzo fachowo. Byłabym też wdzięczna za dokłaniejszy opis jak to przebiega. Pozdrawiam Iwka

  47. Iwka, nie mam pojęcia kto wykonywał cc – nikt mi się w sali operacyjnej nie przedstawiał :P ani nie mam takiej info na wypisie. Faktycznie po cc nie miałam żadnych dolegliwości, blizna zagoiła się książkowo. Chodziłam po 8h od cc. Szew został zdjęty w przyszpitalnej przychodni szybko, delikatnie i bezboleśnie. Sam przebieg: siedząc na łóżku operacyjnym dostałam znieczulenie miejscowe w miejscu, gdzie miałam dostać znieczulenie do operacji. Po chwili dostałam juz to wlasciwe znieczulenie w kregoslup – w ogole nie bolalo, ale trzeba przy tym siedziec nieruchomo co w skurczach jest trudne :P Natychmiast polozono mnie bo znieczulenie szybko scina z nog. Zaslonili mi widok na brzuch parawanem, ale w lampie nad stołem operacyjnym odbijalo sie wszystko to, co robili lekarze – cięcie, wyjmowanie dziecka itd. Sama operacja trwa kilka minut, dziecko wyjmuja przez ok. 15cm rozciecie i to jest takie bardziej wyszarpywanie, mocowanie się – to czuć, ale t nie boli. Słychać chlubotanie i dziecko jest juz po 2. stronie brzucha. Zabieraja je do zbadania, w tym czasie zaczynaja szycie. Po chwli informuja jak duzev jest dziecko i ile dostalo pkt, wycieraja je, przynosza matce do pokazania na ulamek sekundy i zabieraja. Przez caly czas jest sie podpietym do aparatury monitorujacej cisnienie – przez kikla h po cc rowniez. Ja przez caly pobyt w szpitalu tylko raz dostalam srodek przeciwbolowy i to bardziej profilaktycznie niz z powodu realnego bolu. Nic mnie nie bolalo. Wiadomo – poczatkowo chodzi sie wolniej i nieco zgarbionym, ale to mija. Po operacji wsali operacyjnej lezy sie na plecach az do wstania. Mam nadzieje, ze pomoglam!

    • Myślałam że może miałaś nazwisko operującego na wypisie, no nic będę liczyć na to że i mnie potnie ten sam fachowiec co Ciebie :)
      Dziękuję za odpowiedź, ja mam cc planowane i boję się jak diabli. Mam nadzieję że będzie dobrze :) Pozdrawiam!

  48. To jak masz planowane to nie wiem jakie bedziesz miala znieczulenie – bo słyszalam, że bywa, że robi się do operacji znieczulenie ogólne (nie wiem, czy na Solcu też tak jest). Wg mnie to dziwne, ale co zrobić ;P Mój wypis jest podpisany przez H. Wójtowicza (jako lekarz prowadzący) i J. Boja (jako ordynator). Ale czy którykolwiek był przy operacji – nie mam pojęcia!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s